Reklama

GKS Żerków i LZS Cielcza goli nie strzelały

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Bezbramkowym remisem zakończyły się pierwsze w tym sezonie derby powiatu jarocińskiego w lidze okręgowej. GKS Żerków i LZS Cielcza nie potrafiły znaleźć sposobu na pokonanie bramkarzy. GKS Jaraczewo w ostatnich sekundach szalonego meczu z Zawiszą Dolsk stracił zwycięstwo. Z kolei Jarota II Witaszyce bez straty gola odprawia kolejnych rywali.

Reklama

GKS Żerków - LZS Cielcza 0:0

Do pierwszego w tym sezonie pojedynku derbowego oba zespoły przystąpiły po środowych pojedynkach 1/16 Okręgowego Pucharu Polski. GKS Żerków na mecz z Ogniwem wysłał do Łąkocin zespół rezerw wzmocniony kilkoma zawodnikami z pierwszej drużyny. Skończyło się to "planową" porażką 0:6. Natomiast LZS Cielcza stoczył pasjonujący pojedynek z Astrą Krotoszyn. Podopieczni Łukasza Kaczałki byli bliscy sprawienia niespodzianki i wyeliminowania piątoligowców. Do 80. minuty "Czelsi" prowadziło 2:0 (po golach Łukasza Zawackiego i Mateusza Szatkowskiego). Dziesięć minut przed końcem Astra zdobyła gola kontaktowego, w 86. minucie doprowadziła do remisu, a w doliczonym czasie, gdy gospodarze przygotowywali się już na egzekwowanie rzutów karnych, strzelili zwycięskiego gola.

Ligowy pojedynek drużyn, które w minionym tygodniu odpadły z rywalizacji w Pucharze Polski przyniósł sporo emocji, ale nie dostarczył największych atrakcji, czyli goli. W pierwszej połowie nieco aktywniejsi byli gospodarze. Niewiele jednak przynosiło to zagrożenia pod bramką zespołu z Cielczy. Poza minimalnie niecelnym strzałem Marcina Jujki w 18. minucie i niezbyt silnym uderzeniem Piotra Dolaty "na wślizgu", z którym w 41. minucie łatwo poradził sobie Robert Sobczak, drużyna z Żerkowa nie zagrażała bramce gości. "Czelsi" też odpowiedziało tylko jednym celnym, ale niezbyt silnym, uderzeniem Piotra Palczewskiego z rzutu wolnego. Drugą połowę nieco odważniej zaczął zespół z Cielczy. Dość poważnym ostrzeżeniem dla gospodarzy były strzały Łukasza Zawackiego z dystansu (Damian Wieliński przerzucił piłkę nad poprzeczką) oraz Mateusza Zięciaka z rzutu wolnego (pewnie obronił Wieliński). Końcówka należała do GKS-u. Najpierw w 69. minucie kapitalnym uderzeniem w "okienko" popisał się Piotr Dolata, ale wspaniałą obrona uratował zespół z Cielczy od straty gola bramkarz Robert Sobczak. W 75. minucie Tomasz Szopny umieścił piłkę w bramce gości, ale sędzia odgwizdał spalonego. Rozstrzygającego gola mógł w doliczonym czasie gry zdobyć Piotr Karcz, ale trafił w... kolegę z drużyny Patryka Zalewskiego. Tym samym powiatowe derby zakoczyły się zasłużonym bezbramkowym remisem. Warto także podkreślić sportową postawę obu zespołów. Choć nie brakowało w tym meczu twardej walki, to jednak arbiter nie musiał karać żadnego z piłkarzy choćby żółtą kartką. 

- Punkt zdobyty w Żerkowie bardzo szanujemy. Zawsze trudno walczyć o punkty na stadionie GKS-u. Przekonaliśmy się o tym w czerwcu na zakończenie poprzedniego sezonu. My jesteśmy z tego remisu zadowoleni i sądzę, że jest on zasłużony. Po pucharowym, pechowo przegranym meczu w Pucharze Polski, wyciągnęliśmy kilka wniosków. Zabrakło nam koncentracji. Przede wszystkim młodzi zawodnicy, którzy w tamtym meczu popełnili decydujące błędy, w dzisiejszym się ich ustrzegli - nie krył zadowolenia z punktu zdobytego w Żerkowie trener LZS-u Cielcza Łukasz Kaczałka.

- Dziś mecz derbowy, między zawodnikami, którzy dobrze się znają. Sytuacji było niewiele, ale przy odrobinie szczęścia można się było pokusić o zdobycie zwycięskiego gola. Ale ten punkt musimy szanować. Mimo iż nie było goli, to jednak boiskowa walka mogła się kibicom podobać. Nikt nogi nie odstawiał, ale zawodnicy wzajemnie się szanowali - trener GKS-u Żerków Tomasz Szymkowiak również doceniał remisowy wynik osiągnięty przez jego zespół w pojedynku derbowym.

GKS Żerków - LZS Cielcza 0:0

GKS: D. Wieliński - D. Pilarczyk, T. Potocki, M. Cyrulewski (60. P. Dutkowiak), B. Kujawa, P. Kujawa (88. P. Zalewski), M. Jujka, A. Pisarczyk (75. M. Rzepa), A. Gabryszak (60. P. Karcz), K. Witczak (60. T. Szopny), P. Dolata

LZS: R. Sobczak - M. Szatkowski, P. Kropski, Ł. Marchewka, T. Kapturek (65. Ł. Kogut), J. Bierła (67. B. Roszyk), K. Zawacki, M. Zięciak, Ł. Zawacki (70. F. Hoffmann), P. Palczewski (60. F. Taczała), K. Filipiak (88. M. Stamierowski)

GKS Jaraczewo - Zawisza Dolsk 4:4

GKS Jaraczewo dość niespodziewanie podejmował Zawiszę Dolsk na wałsnym boisku. Planowo ten mecz powinien się odbyć w Dolsku, ale niespodziewany atak dzików, które zniszczyły boisko Zawiszy, spowodował, że mecz został przeniesiony do Jaraczewa. Po nieco ponad pół godzinie gry wydawało się, że podopieczni Kamila Stefaniaka odniosą łatwe zwycięstwo. W 20. minucie Dariusz Małecki skutecznie egzekwował rzut karny i GKS objął prowadzenie. W 29. minucie, po ładnej zespołowej akcji, prowadzenie podwyższył Sebastian Wach, a w 35. minucie wysoką skuteczność z poprzednich spotkań potwierdził również Mateusz Nowak. Piłkarze GKS-u zbyt szybko jednak uwierzyli w łatwe punkty i rywale jeszcze w pierwszej połowie dwukrotnie pokonali Norberta Szymczaka. Goście z Dolska uwierzyli w to, że mogą uzyskać korzystny wynik i tuz po przerwie doprowadzili do wyrównania. Bardzo szybko odpowiedział jednak ponownie Sebastian Wach i wydawało się, że GKS opanuje sytuację. Jednakże w 70. minucie drugą żółtą kartkę otrzymał Konrad Glinkowski i gospodarze musieli radzić sobie w "dziesiątkę". Im bliżej końca meczu, tym wydawało się to bardziej realne. W końcówce regulaminowego czasu gry doskonałą okazję do zdobycia piątego gola miał nawet młody Marcin Kordus, który jednak przed pusta bramką trafił piłką jedynie w słupek. Zmarnowanie tak doskonałej sytuacji "zemściło się" w doliczonym czasie gry. Piłkarze Zawiszy doprowadzili do remisu 4:4 w ostatniej akcji meczu, po pięknym uderzeniu z rzutu wolnego.

GKS Jaraczewo - Zawisza Dolsk 4:4 (3:2)

1:0 - Dariusz Małecki - z rzutu karnego (20.)

2:0 - Sebastian Wach (29.)

3:0 - Mateusz Nowak (35.)

3:1 - Tomasz Malicki (41.)

3:2 - Michał Czaplicki (45.)

3:3 - Michał Czaplicki (51.)

4:3 - Sebastian Wach (52.)

4:4 - Remigiusz Szyszka (90. +4)

GKS: N. Szymczak - M. Bolek (56. K. Wieliński), K. Glinkowski, M. Urbaniak (56. J. Adamkiewicz), D. Józefiak, P. Walczak, S. Wach, D. Małecki, T. Wiła (56. F. Glinkowski), Przemysław Rzepka (70. M. Kordus), M. Nowak (81. K. Stefaniak)

Płomień Opatów - Jarota II Witaszyce 0:7

Dwa cenne zwycięstwa odnieśli w minionym tygodniu piłkarze rezerw Jaroty. Najpierw podopieczni Krzysztofa Matuszaka pewnie awansowali w Okręgowym Pucharze Polski, pokonując 2:0 w Zbiersku miejscowy CKS. Piłkarze Jaroty II nie grzeszyli w tym meczu skutecznością, ale trafienia młodych Wojciecha Lamprechta i Jana Ziętkowskiego wystarczyły do odniesienia zwycięstwa.

Znacznie skuteczniejsi byli podopieczni Krzysztofa Matuszaka w spotkaniu ligowym w Opatowie. Już pierwsza akcja pozwoliła drużynie Jaroty II objąć prowadzenie. Szybki sposób na pokonanie bramkarza Płomienia znalazł Jakub Nowak. Niecały kwadrans później do siatki gospodarzy trafił Miłosz Kowalski. W pierwszej połowie jeszcze dwukrotnie skutecznymi strzałami popisał się obrońca Jaroty II Szymon Bogaczyk. Po zmianie stron hat-tricka skompletował Miłosz Kowalski, a siódmego gola zdobył Mariusz Idziorek.

Podopieczni Krzysztofa Matuszaka odnieśli kolejne wysokie zwycięstwo i już w trzecim meczu z rzędu nie stracili gola! Dzięki tak dobrej passie awansowali na drugie miejsce w tabeli, mimo iż mają już za sobą pauzę związaną z wycofaniem się z rozgrywek Raszkowianki.

Płomień Opatów - Jarota II Witaszyce 0:7 (0:4)

0:1 - Jakub Nowak (1.)

0:2 - Miłosz Kowalski (14.)

0:3 - Szymon Bogaczyk (29.)

0:4 - Szymon Bogaczyk (33.)

0:5 - Miłosz Kowalski (53.)

0:6 - Miłosz Kowalski (70.)

0:7 - Mariusz Idziorek (79.)

Jarota II: M. Marciniak - Sz. Bogaczyk, J. Ziętkowski (77. D. Walczak), N. Dryjański, Ł. Tomczak (72. M. Idziorek), F. Szydlik (60. B. Borysiak), W. Lamprecht (65. S. Rutkowski), I. Rybarczyk, Mikołaj Kowalski, Jakub Nowak, Miłosz Kowalski

W rozgrywkach B klasy najlepiej spisuje się Phytopharm Klęka. W IV kolejce podopieczni Marcina Parusa pokonali 1:0 Sokoła Chwaliszew. Wygraną 2:1 nad Piastem Kobylin zanotowali w Noskowie piłkarze rezrw GKS-u II Jaraczewo. Po serii trzech remisów 1:1 tym razem zwycięstwo 2:1 odnieśli piłkarze Gromu Golina, pokonując na własnym boisku Błysk Daniszyn. Nie wiedzie się natomiast nadal drużynom Błękitnych Sparty Kotlin (porażka w Dobrzycy 0:3 z KS Pogorzela) i GKS-u II Żerków (przegrana 2:6 w Pleszewie z rezerwami Stali).

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy