Reklama

Garbarek: Teraz liczy się tylko Unia

Opublikowano: śr, 3 mar 2021 21:09
Autor: | Zdjęcie: Dawid Borucki/Archiwum

Garbarek: Teraz liczy się tylko Unia - Zdjęcie główne

foto Dawid Borucki/Archiwum

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Porażką 1:2 zawodnicy Jaroty Jarocin pożegnali się z rozgrywkami wojewódzkiego Pucharu Polski. W minioną sobotę lepsza od zawodników Piotra Garbarka okazała się IV-ligowa Tarnovia Tarnowo Podgórne. Był to tak naprawdę sprawdzian generalny przed marcem, w którym JKS zagra cztery bardzo ważne spotkania w III lidze. Jak sobotnie starcie podsumował szkoleniowiec Jaroty?

Reklama

- Porażka z Tarnovią 1:2 i szybkie odpadnięcie z pucharu. Jak podsumujesz to spotkanie?

- Było to spotkanie niewykorzystanych szans. W pierwszych 25 minutach mieliśmy cztery 100-procentowe sytuacje, do tego rzut karny. Szkoda tych niewykorzystanych sytuacji. Niemal tradycyjnie, po naszym rzucie rożnym tracimy bramkę. Katastrofalne zachowanie jednego z obrońców. Nie wiem gdzie i dlaczego pobiegł. Zostawiliśmy całą prawą stronę odkrytą i momentalnie Tarnovia miała sytuację sam na sam. Nie można tak zachowywać się w obronie. Później znowu mamy swoje sytuacje, jesteśmy przy piłce, mamy przewagę, ale brakowało „kropki nad i” – ostatniego podania albo zimnej krwi w sytuacji strzeleckiej. Druga połowa też zaczęła się pod nasze dyktando i znowu jedna piłka, praktycznie pierwsza akcja rywali, prostopadłe podanie i jest 2:0. Biliśmy głową w mur i odpadamy z pucharu. Jechaliśmy po zwycięstwo, ale dla mnie ten puchar już się skończył. Trzeba wyciągnąć wnioski. Przełożyć to, co było dobrego, a było sporo takich rzeczy, na najbliższe spotkania ligowe i wziąć się do pracy.

- Taka niebezpieczna analogia się pojawia, bo znowu wyszła „typowa Jarota” – dwa błędy w defensywie, które skutkowały golami i duża nieskuteczność pod bramką rywala. To widać było jesienią i w sparingach. Z czego to wynika?

- Cały czas nad tym pracujemy. Cieszy, że drużyny przeciwne nie dochodzą do tych 5-6 sytuacji w każdym meczu. Tych sytuacji mają „jak na lekarstwo”, ale szkoda, że jak już je mają, to wykorzystują. Nie ma zespołu, która nie dopuści rywala do sytuacji. Te stracone bramki w większej mierze to jest nastawienie, chwila dekoncentracji. Teraz tracimy bramkę z naszego rzutu rożnego, gdy tak naprawdę mamy wszystko poukładane. Później bramkarz skraca kąt, wybija na aut, a z tego idzie bramka. Ciężko takie sytuacje przewidzieć, trenować. To jest przede wszystkim kontrola tego, co dzieje się na boisku. Piłka jest po lewej stronie, ale trzeba kontrolować, co dzieje się po prawej i tak dalej. Dla mnie to jest głowa i młodość. Te błędy trzeba popełnić, żeby się na nich nauczyć, ale szkoda, że kończą się od razu straconą bramką. Wiadomo, że wtedy się ciężko gra, zwłaszcza z drużyną teoretycznie słabszą. Trzeba konstruować atak pozycyjny, a wiemy jak wyglądają polskie drużyny w tym elemencie. Zeszliśmy tydzień temu ze sztucznej trawy. Murawa była równa, co było naszym atutem. W Tarnowie doszła naturalna trawa, na której piłka gdzieś potrafiła podskoczyć, a w takiej sytuacji łatwiej się bronić niż atakować, ale to nie usprawiedliwia od głupich rzeczy, które robimy. Pracujemy nad poprawą gry w obronie. Myślę, że przyszedł czas na rozmowę moją z zawodnikami. Podpowiadanie szczegółów, zachowania, kiedy wyjść, kiedy zostać. Myślę, że na tym skupimy się w tygodniu, a nie na samym treningu.

- Teraz przed Wami mecz z Unią Swarzędz. Pierwszy z czterech kluczowych meczów, bo w walce o pierwszą ósemkę w III lidze. I tak naprawdę w tym spotkaniu Jarota nie może pozwolić sobie na jakąkolwiek stratę punktów. 

- Cały czas zakładam, że jeżeli wygramy trzy mecze i zdobędziemy 9 punktów, jest 90% szans na wejście do ósemki. Margines błędu jest, ale mocno by nam się sytuacja skomplikowała, gdyby pojawił się on już w pierwszym meczu. Oczywiście Unia podchodzi do tego spotkania podobnie, też chce wygrać i na pewno nas analizują. Od niedzieli dla mnie jest misja „Unia Swarzędz”. Dużo godzin na to poświęcam. Mam nadzieję, że wiedza, którą posiadam i ta, którą jeszcze zdobędę, zaprocentuje i to, co przekażę chłopakom, oni przełożą na murawę. I inaczej tego nie nazwę jak wyszarpiemy zwycięstwo. Może to nie są derby, ale wielu zawodników się zna, jeden drugiemu będzie chciał coś udowodnić. Na pewno będzie to mecz walki. Musimy włożyć w niego dużo serducha i jeżeli tak będzie, to jest szansa na 3 punkty.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 6 miesięcy temu | ocena +0 / -0

    kibic

    nic się nie stało///