Rolnicy znów mają powody do niepokoju, ponieważ z punktów skupu płyną niedobre informacje.
Świnie znów tańsze. Spadki cen od 10 do 20 groszy
Z danych przekazanych przez przedsiębiorców wynika, że ceny tuczników spadły. W zależności od punktu, obniżki wynoszą od 10 do 20 groszy. Prezes Grup Producenckich z Kowalewa (powiat pleszewski) za świnie płaci 5,50 zł netto w wadze żywej. W tym punkcie cena dla klasy E wynosi 7,40 zł. Punkt skupu w Jaraczewie oferuje stawki za kg tucznika od 5,20 do 5,40 zł. Z danych z zintegrowanego systemu rolniczej informacji rynkowej ministra rolnictwa wynika, że średnia cena dla Polski na 16 marca wynosiła 5,78zł.
Dzisiejsze obniżki to niedobre informacje dla rolników, ponieważ od połowy lutego rosły ceny świń, po tym jak runęły na początku roku. Jak będzie się rozwijała sytuacja na rynku trzody chlewnej? Polski rynek reaguje na to, co dzieje się w Niemczech.
W ubiegłym tygodniu na niemieckiej giełdzie VEZG cenę utrzymano na poziomie 1,70 euro za kg w klasie E, tj. 7,24 zł. To oznacza, że nie było wzrostu stawki, co miało miejsce, co tydzień aż od 18 lutego.
Ci, którzy mieli nadzieję na przekroczenie psychologicznej bariery 8 zł za kg w klasie E muszą jeszcze poczekać - pisze w mediach społecznościowych Bartosz Czarniak, rzecznik prasowy Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej.
Eksperci ostrzegają. Pełzająca obniżka?
Co czeka polski rynek trzody chlewnej?
- Boję się pełzającej obniżki. Obecnie stawki nad Wisłą są zdecydowanie wyższe niż za Odrą (o 30-40 groszy), a zwykle w takim momencie, kiedy następowała stagnacja u naszych sąsiadów, w Polsce dążono, do co najmniej wyrównania się z ich stawkami - zauważa specjalista z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej.
Z kolei, przedstawiciel Wielkopolskiej Izby Rolniczej wskazuje, że rynek trzody chlewnej charakteryzuje się wahaniami cenowymi.
- Nie ma jakichś trendów wieloletnich, wielomiesięcznych, to to jest kwestia bardzo dynamicznych zmian z tygodnia na tydzień. To wszystko zależy oczywiście trochę od rynku globalnego. W Europie mamy ciągle nadwyżkę wieprzowiny. W Polsce mamy deficyt, niestety musimy ją importować, bo produkujemy mniej niż spożywamy, ale w kontekście całego rynku europejskiego mamy nadwyżkę. Ta nadwyżka powstała w momencie, jak Chiny przestały tak dużo importować z Europy, poradziły sobie z ASF-em. Rozwinęły swoją produkcję, to niestety jako Europa zostaliśmy nadwyżką około 30%. Ta nadwyżka ciągle powoduje turbulencje cenowe. Jak się uda coś sprzedać za granicą poza Unię, to wtedy trochę ceny idą w górę. Jak mięso zostaje na rynku wewnętrznym unijnym, to ceny idą w dół - ocenia Andrzej Przepióra, zastępca dyrektora Biura Wielkopolskiej Izby Rolniczej.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.