(...)
W nasze rozmowy o planach na jutro
wtrąca swoje ostatnie słowo
nie na temat
(...)
Kto twierdzi, że jest wszechmocna,
sam jest żywym dowodem,
że wszechmocna nie jest.
Nie ma takiego życia,
które by choć przez chwilę
nie było nieśmiertelne
Chyba po raz pierwszy “Jarocińską listę nieobecnych” rozpocząłem od poezji. To fragment wiersza “O śmierci bez przesady” naszej noblistki, Wisławy Szymborskiej. Warto przeczytać cały ten wiersz. To naprawdę nie wstyd w czasach wszechmocnej już prawie sztucznej inteligencji sięgnąć po poezję. Ona naprawdę ułatwia, pomaga, wyjaśnia wiele spraw, z którymi sami często nie potrafimy sobie poradzić. To bez wątpienia dotyczy przede wszystkim przemijania. Szczególnie jeśli ma ono wymiar osobisty, związany z naszymi najbliższymi.
“Jarocińska lista nieobecnych” przypomina ludzi, którzy byli szeroko znani, pojawiali się w mediach - na łamach gazet, w wiadomościach w internecie, często w telewizji. To osoby, których życie szczególnie zapisało się w zbiorowej pamięci - z sukcesami i wielkimi osiągnięciami, ale też z porażkami i trudami przypisanych każdemu.
Wydaje mi się, że dla każdego najważniejsza jest jednak taka własna, osobista “lista tych, którzy odeszli na zawsze”. I ku niej w tym szczególnym listopadowym czasie przede wszystkim kierujemy swoje myśli, idąc na cmentarz i stając przed grobem czy ścianą kolumbarium, przywołując dobre wspomnienia, które stają się lekarstwem na siłą rzeczy pojawiający się smutek, często łzy i przejmującą, często niemożliwą do wyrażenia, tęsknotę.
Piotr Piotrowicz
Komentarze (0)