Reklama

Na ziemię osuwa się kobieta. W krótkim odstępie czasu to samo dzieje się z dwiema kolejnymi [FOTO]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Kultura Padają lekko na posadzkę. Nie straciły przytomności, nie zemdlały, nikt im nie pomaga. Na twarzy jednej maluje się uśmiech… Teraz ogarnia je Duch Święty…

Wieczór. Barokowy kościół św. Wawrzyńca z wolna zapełnia się wiernymi. Choć to środek tygodnia, dla lokalnej społeczności nie jest to dzień powszedni. Do parafii w Mieszkowie przyjechał charyzmatyk.  

Wchodząc do świątyni, witam się z napotkanymi tam ludźmi. Przystaję z boku, z zainteresowaniem przyglądam się siedzącym w ławkach wiernym. Nie wszyscy mają maseczki. Na twarzach wielu z obecnych oprócz wyrazu tradycyjnego skupienia, widzę oznaki emocjonalnego napięcia. Zza pleców dobiega mnie ściszony głos starszej kobiety. Pociesza swoją płaczącą sąsiadkę: - Będzie dobrze. Niezwykłe wydaje mi się to, iż wiele z obecnych na nabożeństwie osób przyszło do kościoła z pokaźnymi torbami pełnymi zakupów. Ustawione w głównym przejściu wraz z wielopakami wody mineralnej, stanowią dla mnie niecodzienny widok.

Wierni przyjeżdżąją do Mieszkowa z bardzo daleka 

Świątynię wypełnia ciepłe, przyjemne światło, a z dominującego nad ołtarzem barokowego krucyfiksu przygląda się wiernym postać ukrzyżowanego Chrystusa. Wielu z obecnych w kościele ludzi przejechało do Mieszkowa z bardzo daleka. Są tu wierni z Poznania, Leszna, Kalisza, Ostrowa Wlkp., a także z wielu innych miast nierzadko oddalonych od kościoła ponad sto kilometrów. Przyjechali pełni nadziei, wierząc nie tylko w to, iż zostaną uzdrowieni ze swych dolegliwości, ale i dostąpią łaski spoczynku w Duchu Świętym. Jeszcze tego wieczoru kapłan, mówiąc o Duchu Świętym, zapyta retorycznie swych wiernych: - Kto w kościele wie o doświadczeniu obecności Ducha Świętego? Wy tutaj, młodzież na bierzmowaniu. Gdyby nie to doświadczenie, nie byłoby przecież Kościoła.

Przyjechali też dla niego - egzorcysta ksiądz Mikołaj Konarski przechadza się głównym przejściem nawy świątyni. Jest stosunkowo młodym duchownym. Święcenia kapłańskie przyjął w 2011 roku. Charyzmatykiem jest od pięciu lat.

Potrzeba nawrócenia i przeżywania obecności 

Duchowny właśnie przemawia, trzymając w ręku otwarty Nowy Testament. Posługując się przykładem biblijnego Saula, mówi o potrzebie nawrócenia, przeżywaniu obecności Boga oraz doświadczeniu obecności samego Ducha Świętego. Wierni słuchają go w skupieniu, od czasu do czasu żywo reagując na wtrącane żarty. Tuż po zakończeniu kazania ksiądz zaprasza do siebie chcących przyjąć szkaplerz św. Michała Archanioła. Ceremonia ta jest dla mnie czymś nowym. Obserwując to zdarzenie z boku, staram się jednocześnie przyglądać reakcjom obecnych w kościele wiernych. Dochodzą mnie słowa modlitwy: - … pobłogosław i uświęć te szkaplerze, aby rozpowszechniać i umacniać wśród wiernych kult wodza zastępów anielskich. Spraw Panie, aby ci, którzy będą go z wiarą nosili, mogli zwyciężać wrogów duszy i ciała tak za życia, jak i w momencie śmierci.

Po zakończeniu błogosławieństwa w kolejce do księdza ustawia się około 20-30 kobiet w różnym wieku, trzymających w ręku zakupione wcześniej szkaplerze. Ksiądz Mikołaj bierze je do ręki, po czym odmawiając stosowną formułę zawiesza po kolei na szyi każdej z nich. Czy zwykły szkaplerz potrafi ochronić człowieka przed czymkolwiek? - rozmyślam. - Szkaplerz świętego Michała Archanioła jest potężną zbroją, chroniącą przed złem, z przodu i z tyłu - wyjaśnia obrazowo swoim wiernym jego rolę ksiądz Michał. Spoglądam na otaczających mnie ludzi i dostrzegam w ich twarzach szczerą radość.

„Gdziekolwiek te świece będą postawione lub zapalone, niech wyjdą  stamtąd władcy ciemności, niech drżą i uciekają.”

Komunia. Na ziemię osuwają się w krótkim odstępie czasu trzy kobiety.

Kiedy wierni zaczynają przystępować do komunii, dochodzi do pierwszych omdleń. Na ziemię osuwają się w krótkim odstępie czasu trzy kobiety. To tak zwany spoczynek w Duchu Świętym. Teraz wiem, że według nauk Kościoła jest to swego rodzaju ogarnięcie przez Ducha Świętego. To, co mnie kompletnie zaskakuje,  wierzącym przynosi wewnętrzne uspokojenie oraz wyciszenie. Przyglądam się całej scenie z boku. Żaden z obecnych na mszy wiernych nie przywiązuje do tego faktu większej uwagi. Czy to możliwe, aby nikt nie zainteresował się tym, co się z tymi  ludźmi stało? - zastanawiam się, podchodząc do jednej z osób. To, co odkrywam, wprawia mnie w zdumienie. Kobieta, która przed chwilą osunęła się bezwładnie na ziemię, leży na posadzce kościoła spokojnie oddychając i uśmiecha się. Idący do komunii ludzie zdają się nie zwracać na nią większej uwagi. Starają się jedynie ostrożnie ominąć przeszkodę. Msza, która do tej pory wydawała mi się niczym nie różnić od innych, teraz wyraźnie przybiera cechy nabożeństwa uwielbiającego. - Jestem tu, by wielbić, by oddawać chwałę, jestem tu, by wyznać to mój Bóg - śpiewają wszyscy wierni i podnosząc w górę ręce naśladują gesty, które wykonuje kapłan. Niektórzy ludzie ocierają płynące z oczu łzy.

Gdy w czasie mszy dochodzi do egzorcyzmów, zaczynam rozumieć, po co ludzie zabrali do kościoła zakupy pozostawione w przejściu głównej nawy. Są to przyniesione przez wiernych sakramentalia. Pobłogosławione i oczyszczone mocą Ducha Świętego, na co dzień chronić mają ludzi przed demonami. Charyzmatyk zakreśla trzykrotnie krucyfiksem w powietrzu znak krzyża, po czym kolejno egzorcyzmuje przyniesione przez wiernych świece, sól, wodę, olej oraz zażywane przez nich na co dzień lekarstwa. Czy będą przez to bardziej skuteczne? Wierni przybyli na nabożeństwo wierzą, że tak. Po zakończonych egzorcyzmach kapłan kropidłem poświęca przyniesione przez ludzi produkty.

"Pojawiła się kula ognia o średnicy piętnastu centymetrów przy mojej prawej dłoni i powoli przemieściła się do lewego stawu biodrowego."

W chwili, gdy w kościele formuje się kolejka wiernych, chcących przyjąć błogosławieństwo z rąk księdza, podchodzi do mnie mężczyzna w średnim wieku. To pan Paweł, który ma swój dom niedaleko Mieszkowa. - Chce pan usłyszeć świadectwo - pyta? Wychodzimy na chwilę na dwór, gdzie muzyka i śpiewy nie przeszkadzają nam już tak bardzo w rozmowie. Opowiada mi z przejęciem krótką historię swego uzdrowienia. Mówi o piętnastocentymetrowej kuli ognia, która przemieszczała się przez jego ciało „jak wahadło”. Tak doznał uwolnienia od trapiącego go bólu stawu biodrowego. Wspomina o żonie, która podczas mszy dwa razy upadła na posadzkę kościoła czując, iż przez jej ciało przechodzi ogień. Mówi o problemach z córką, które jego zdaniem rozwiązał sam Bóg. Ze wzruszeniem wspomina chwilę, gdy dziesięć lat temu nawrócił się podczas charyzmatycznych rekolekcji, na których tak wierni, jak i sam kapłan mówili niezrozumiałymi językami. Tak usłyszał po raz pierwszy glosolalia*.

Ksiądz proponuje modlitwę. Zgadzam się 

Podobne rzeczy dzieją się na innych nabożeństwach odprawianych przez księdza Mikołaja. Gdy kończymy rozmowę, pyta mnie, czy chcę, aby pomodlił się o moje uzdrowienie, gdyż jak zauważył noszę okulary. Zgadzam się. Gdy po zakończonej modlitwie wracam do kościoła, msza dobiega już końca. Kościelny zegar wybija kolejną godzinę wtorkowego nabożeństwa. Zupełnie zatraciłem rachubę czasu. Po ponad dwóch godzinach kościół w Mieszkowie w końcu pustoszeje, a wierni udają się do swych domów. Gasną światła.

Wraz z księdzem Mikołajem Konarskim udaję się do leżącej po drugiej stronie ulicy salki. Przez 40 minut rozmawiamy dalej o specyfice jego posługi, różnych aspektach wiary oraz Duchu Świętym i roli, jaką odgrywa w Kościele.

 

*cytaty są fragmentami modlitw związanych z egzorcyzmami

*Glosolalia to "wypowiadanie w stanie religijnego uniesienia niezrozumiałych dźwięków. Przez Wyznania i Kościoły chrześcijańskie uznawane za charyzmatyczną mowę artykułowaną, choć niezrozumiałą dla słuchaczy."

Artykuł ukazał się w Gazecie Jarocińskiej, nr 42/2020 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy