Przełomowe przepisy wchodzą w życie dokładnie 1 września 2026 r. i zastępują dotychczasowe zasady funkcjonujące od 2016 roku. Jak czytamy w Dzienniku Ustaw, nowe prawo ma na celu nie tylko wyeliminowanie niezdrowych nawyków, ale również zapewnienie, że „środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży" będą dobierane w taki sposób, aby pokryć zapotrzebowanie na energię i podstawowe składniki odżywcze w danej grupie wiekowej.
Co to znacza w praktyce dla uczniów, rodziców i intendentów stołówek?
Tylko 19 grup produktów w sklepikach i automatach
Jednym z najważniejszych punktów nowej regulacji jest zamknięty, rygorystyczny katalog 19 grup produktów, które mogą znajdować się w sprzedaży na terenie placówek oświatowych. Jeśli danej przekąski czy napoju nie ma w spisie - sprzedaż będzie bezwzględnie zakazana.
Projektanci przepisów zamknęli furtkę producentom żywności „dietetycznej”, którzy cukier zastępowali chemicznymi substancjami słodzącymi. Zgodnie z rozporządzeniem, przekąski, napoje czy produkty zbożowe dozwolone do sprzedaży nie mogą zawierać słodzików, a dodatkowo obowiązują wyśrubowane normy składnikowe:
- maksymalnie 10 g cukrów na 100 g/ml gotowego produktu,
- maksymalnie 10 g tłuszczu na 100 g/ml,
- maksymalnie 1 g soli na 100 g/ml (w przypadku pieczywa cukierniczego: do 1,2 g soli i 13,5 g cukru).
Z półek sklepików oraz z automatów vendingowych znikają popularne słodzone napoje, przekąski ze słodzikami oraz tradycyjne słodycze. W sprzedaży pozostanie wyłącznie zamknięty katalog 19 ściśle określonych grup produktów.
Te produkty kupisz w szkole
Zgodnie z rozporządzeniem, na terenie placówek oświatowych możliwa będzie sprzedaż wyłącznie:
- pieczywa (w tym bezglutenowego),
- wyrobów półcukierniczych i cukierniczych (np. drożdżówki; w tym bezglutenowe) - dozwolone pod warunkiem, że zawierają maksymalnie 13,5 g cukru i 1,2 g soli w 100 g produktu oraz zero słodzików,
- kanapek (w tym bezglutenowych),
- sałatek i surówek,
- mleka (w tym bezlaktozowego),
- produktów mlecznych - m.in. jogurtów, kefirów, maślanek, mleka smakowego, serków homogenizowanych czy twarogów,
- napojow i alternatyw roślinnych - wzbogaconych co najmniej w wapń i witaminę B12 (np. na bazie soi, ryżu, zbóż, orzechów czy migdałów),
- produktów zbożowych - w tym zbożowych produktów śniadaniowych oraz wersji bezglutenowych,
- świeżych warzyw i owoców,
- suszonych warzyw i owoców, orzechów oraz nasion (i przetworów z nich) - bez dodatku cukrów, substancji słodzących oraz soli,
- soków - owocowych, warzywnych oraz owocowo-warzywnych 100%,
- przecierów i musów - owocowych, warzywnych i mieszanych, bez dodatku cukru, soli i słodzików,
- koktajli - owocowych i warzywnych na bazie mleka lub napojów roślinnych, bez dodatku cukrów i substancji słodzących,
- wody,
- napojów przygotowywanych na miejscu - zawierających nie więcej niż 5 g cukrów dodanych w 250 ml produktu (np. delikatnie osłodzona herbata),
- innych napojów - pod warunkiem całkowitego braku dodanego cukru oraz substancji słodzących,
- bezcukrowych gum do żucia,
- czekolady gorzkiej - jedyna dozwolona słodkość, zawierająca minimum 70% suchej masy kakaowej.
6 filarów rewolucji na szkolnym talerzu
Przepisy nakładają również reżim technologiczny i dietetyczny na kuchnie przygotowujące posiłki w ramach żywienia zbiorowego. Zmiany na stołówkach opierają się na sześciu filarach:
1. Bilansowanie posiłków w ujęciu 10-dniowym
Koniec z przypadkowym układaniem jadłospisu. Szkoły będą zobowiązane bilansować zapotrzebowanie energetyczne i odżywcze w ujęciu dekadowym. Sam obiad dwudaniowy ma pokrywać dokładnie "30% całodziennego zapotrzebowania energetycznego w ujęciu dekadowym (...) zgodnie z aktualnymi normami żywienia dla populacji polskiej".
2. Smażenie pod ścisłą kontrolą
Radykalnie ograniczono obróbkę cieplną w głębokim oleju. W tradycyjnym tygodniu nauki (od poniedziałku do piątku) dania smażone mogą pojawić się maksymalnie 2 razy. Co więcej, rozporządzenie wprost nakazuje: „do smażenia były używane rafinowany olej rzepakowy lub oliwa z oliwek”. W pozostałe dni kuchnie muszą stawiać na gotowanie na parze, duszenie czy pieczenie w piecach konwekcyjnych.
3. Obowiązkowy „Zielony Dzień” i strączki
Co najmniej raz w tygodniu (a w ujęciu 10-dniowym co najmniej dwa razy) obiad musi być całkowicie pozbawiony produktów odzwierzęcych. Zgodnie z rozporządzeniem, wymagana jest:
„co najmniej raz w tygodniu w ramach obiadu (...) potrawa przygotowana na bazie nasion roślin strączkowych bez dodatku produktów odzwierzęcych”.
Nie wystarczy więc podać dzieciom naleśników z dżemem. Posiłek musi być pełnowartościowym i zbilansowanym daniem opartym na soczewicy, ciecierzycy, fasoli czy grochu. Dla osób niejedzących mięsa placówka ma obowiązek stałego zapewnienia alternatywy roślinnej.
4. Wojna z „gotowcami” i kostkami rosołowymi
Przepisy zakazują stosowania syntetycznych zagęszczaczy czy polepszaczy smaku. Dania muszą być sporządzane wyłącznie z naturalnych składników. Ponadto co najmniej dwa razy w tygodniu zupy były przygotowywane na wywarach warzywnych.
Wyklucza to stosowanie przemysłowych porcji rosołowych czy kości jako jedynej bazy pod zupy.
5. Limit cukru w kompotach
Drastycznym cięciom poddano także napoje przygotowywane na miejscu. Kompoty, herbaty czy kakao serwowane uczniom mogą zawierać niewięcej niż 5 g cukrów dodanych na 250 ml produktu (odpowiednik jednej płaskiej łyżeczki). Władze zdrowotne zalecają przy tym całkowitą rezygnację ze słodzenia na rzecz naturalnych ziół i owoców, podkreślając, że głównym napojem w szkole powinna być czysta woda.
6. Więcej warzyw niż owoców
Przepisy precyzują również sposób komponowania posiłków w placówkach serwujących całodzienne żywienie. Warzywa lub owoce muszą pojawiać się w absolutnie każdym posiłku. Wprowadzono jednak istotne zastrzeżenie: „udział warzyw musi być większy niż udział owoców”. Celem jest unikanie nadmiernej ekspozycji dzieci na fruktozę i kształtowanie nawyku jedzenia wytrawnych i bogatych w błonnik warzyw.
W powiecie rawickim niewiele jest szkół, które mają własną kuchnię, bo swego czasu placówki od tego odchodziły decydując się na catering i dostarczanie gotowych dań. Na domowe obiady przyrządzane na miejscu postawiła jednak rawicka "czwórka".
Dyrektor placówki, Dariusz Staśkowiak, twierdzi jednak, że nowe przepisy nie są dla szkoły rewolucją, bo już wcześniej szkoła starała się, by posiłki były zdrowe i różnorodne.
- Nas te zmiany nie przerażają. Jesteśmy gotowi - zapewnia.