Jak planować zajęcie pozalekcyjne dla dziecka? Psycholog stanowczo o spokoju w głowie i grafiku

Opublikowano:
Autor:

Jak planować zajęcie pozalekcyjne dla dziecka? Psycholog stanowczo o spokoju w głowie i grafiku - Zdjęcie główne
Autor: zdjęcie wygenerowane w AI | Opis: Jak mądrze wybrać zajęcia pozalekcyjne dla dziecka?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
EdukacjaDodatkowy angielski, piłka, pianino, programowanie - zapał rodziców na początku roku szkolnego potrafi skutecznie zasypać popołudnia każdego ucznia. Gdzie leży cienka granica między wspieraniem pasji a realizacją własnych, niezrealizowanych ambicji? Daria Płatonowicz-Sipiak, psycholog i pedagog z pracowni psychologicznej PS POROZMAWIAJMY w Jarocinie, mówi o tym, dlaczego nuda jest najlepszym wyzwalaczem kreatywności, jak rozpoznać pierwsze sygnały przeładowania u dziecka i kiedy odpuścić, gdy po miesiącu mija początkowy entuzjazm.
reklama

Jak mądrze wybrać zajęcia pozalekcyjne dla dziecka?

Podążając za dzieckiem. Wybrać to, co będzie budowało jego zasoby, a nie zabierało mu dzieciństwo. Obserwując, co ono robi, kiedy może samo wybrać, co je odpręża i czym się chwali. Nie ma też nic złego w tym, że my swoją własną pasją chcielibyśmy się z dzieckiem podzielić, ale nie oznacza to, że od razu powinniśmy je zapisać na lekcje pływania czy gry na gitarze. Możemy się wówczas zderzyć z ogromną frustracją, jeśli się okaże, że nasza pasja wcale nie jest pasją naszego dziecka. Pokażmy mu najpierw, co nam rozwijanie swojej pasji daje i dlaczego to lubimy. 

Jak odróżnić autentyczną pasję i potrzebę dziecka od cichej realizacji niezrealizowanych ambicji rodziców?

reklama

Zapytać - kto chce, żeby to dziecko chodziło na te zajęcia? Musisz dziecko motywować, przypominać o treningu, zajęciach - może nawet uciekać się do szantażu, że przecież wybraliśmy ci najlepszego trenera, szkołę, sprzęt - czy dziecko samo dopytuje, kiedy kolejne spotkanie, opowiada o swoich małych sukcesach, z czym się mierzyło, jak sobie poradziło? Kto jest napędem? Czy po nieudanej próbie dziecko się martwi, ale wraca do tej aktywności - czy rodzic bardziej obiera niepowodzenia jako porażki? Na kim jest ciężar emocjonalny uczestnictwa w tych zajęciach? Kto poczułby większy zawód z powodu braku tych zajęć - ty czy dziecko?  

Co się dzieje z psychiką dziecka, które uczęszcza na zajęcia głównie po to, by zaspokoić oczekiwania swoich opiekunów?

reklama

Cierpi. Traci swoją tożsamość i kontakt ze swoimi potrzebami, ale po kolei. Dziecko obserwuje zależność, że jeśli realizuje plan rodzica, to jest nagradzane i kochane. Rezygnacja z zajęć lub porażka oznaczałyby zawiedzenie opiekunów. Uczy się tego, że na akceptacje musi zapracować.  

Gdzie przebiega granica między rozwijaniem pasji a przeładowaniem grafiku dziecka? Jakie sygnały w zachowaniu lub samopoczuciu ucznia powinny być dla nas jednoznacznym sygnałem, że grafik jest zbyt napięty?

Granicą będzie na pewno duże zmęczenie dziecka i to, że zaniedbuje ono jakąś sferę życia przez natłok zajęć dodatkowych. Zbyt napięty grafik może objawić się np. psychosomatycznie (bóle brzucha, nudności), problemami ze snem, płaczliwością, brakiem ogólnego napędu do wykonywania różnych czynności. 

reklama

Jaką rolę w rozwoju emocjonalnym i poznawczym ucznia odgrywa po prostu „swobodny czas” i nuda?

Kluczową. Nuda nas napędza, jest wyzwalaczem pomysłów i uruchamiania kreatywności. Jak słyszę od dzieciaków, że się dziś nudziły to mówię: „Wspaniale! I co wymyśliłeś?”. Wtedy się okazuje, że złożył to zapomniane lego, skonstruował coś, poszedł do rodzeństwa z propozycja konkretnej zabawy… magia. Rodzic nie powinien być animatorem czasu wolnego swojego dziecka. W momencie, kiedy odcinamy grafik zajęć, w którym dziecko pełni rolę biernego, odtwarzającego uczestnika, ożywa sieć wzbudzeń podstawowych i pojawia się coś kluczowego: wewnętrzna motywacja - złoty gral i przedmiot uwielbienia każdego nauczyciela. Emocjonalnie dzieją się rzeczy równie kluczowe, bo jeśli dziecko zniesie ten chwilowy stan niekomfortu, jakim jest nuda i będzie potrafiło go wypełnić swoim pomysłem, to w jego mózgu pojawi się zapis „poradziłem sobie i umiem coś zrobić ze swoim czasem”. Rodzi się sprawczość. Dzieciaki, jak rozmawiamy o nudzie, to są zaskoczone moją reakcją - jak to cudownie, że miałem okazję się ponudzić? Kiedy wchodzimy w to głębiej, to okazuje się, że to jest ten moment, w którym mózg włącza V bieg. Nie animujcie - oddajcie dzieciom sprawczość.

reklama

Czy więc dziecko, które nie uczęszcza na zajęcia dodatkowe, faktycznie coś traci?

To zależy. Może nie traci nic, bo uczęszcza do szkoły, która jakoś jego pasje wspiera i rozwija. Może nie traci, bo rodzice, dziadkowie, dorośli wokół z nim tę pasję rozwijają. To często dużo głębsze i bardziej wartościowe relacje niż komercyjny kurs. Może nie traci, bo nie ma takich zajęć dodatkowych np. z wędkarstwa. Czasem w tych zajęciach nie chodzi o same zajęcia, tylko co się dzieje wokół nich - sprawdzanie się w relacjach z innymi w innym środowisku niż szkolne i rodzinne. I dziecko powinno mieć okazję do takiego sprawdzania się, posiadania innego kontekstu siebie z innymi ludźmi niż ci w szkole. Traci, jeśli szkoła i dom nie dają mu żadnej przestrzeni do relacji, a całe popołudnia spędza samotnie przed ekranem. 

Co zrobić w sytuacji, gdy dziecko po miesiącu zapału mówi: „Już nie chcę tam chodzić”? Kiedy odpuścić, a kiedy uczyć wytrwałości?

Zapytać - dlaczego? Dowiedzieć się, co okazało się trudnością. Dziecko mogło o czymś marzyć, ale jeśli spotkało tam surowego prowadzącego, mało wspierające środowisko, a może nawet hejt, to raczej nie utrzyma motywacji. I czy powinno? Dzisiaj mamy raczej możliwość wyboru konkretnego trenera, tutora, korepetytora i nie musimy być skazani na współpracę z kimś, z kim pracować nie chcemy. Natomiast jeśli to jest spadek motywacji z powodu pierwszych wyzwań, to cudowny moment na naukę rezyliencji (odporności psychicznej). Potrzebujecie wtedy rozmowy o tym, czego dziecko potrzebuje, żeby się z tym uporać i przypomnienia mu o dotychczasowych postępach.

Jaką jedną najważniejszą radę dałaby pani rodzicom, którzy właśnie stoją przed wyborem zajęć pozalekcyjnych na nowy rok szkolny?

Odpowiedzieć sobie na pytanie: po co nam są te zajęcia i czy one mają w ogóle potencjał spełnić tę funkcję? A jeśli się zastanawiacie, czy kontynuować udział w czymś, to: czy z udziału dziecka w tych zajęciach mamy jako układ rodzinny więcej radości i dumy czy trudności i stresu (w tym finansowego i logistycznego)?

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo